Mit introwersji

 

Introwersja oraz ekstrawersja. Coraz częściej słyszę, że ludzie narzekają albo tłumaczą się, że są tacy albo tacy. Zacznijmy w ogóle od tego, czym jest ta słynna ekstrawersja i introwersja, bo te pojęcia zostały wprowadzane przez znanego psychoanalityka Carla Junga. Łączy się to także z naszym układem neurologicznym, który jest wrodzony, ze względu na to, że człowiek nie rodzi się jako czysta kartka. Z jednej strony środowisko determinuje jego osobowość, z drugiej strony już się rodzi z określoną pulą genów i z jakimś układem neurologicznym. Wysoka wrażliwość układu neurologicznego na pobudzenie nazywana jest introwersją, niska wrażliwość oznacza ekstrawersje. Introwertycy są bardzo podatni na pobudzenie układu neurologicznego, ich układ nerwowy jest bardziej wrażliwy na pobudzenie, przez to dociera do niego dużo więcej bodźców. Niska wrażliwość u ekstrawertyka, czyli próg pobudzenia jest bardzo wysoki, trzeba dużo silnych bodźców, żeby go pobudzić. Dlatego ekstrawertycy tak bardzo lubią przebywać z ludźmi, tak bardzo potrzebują tego kontaktu, dla introwertyków tak duża liczba bodźców jest przytłaczająca, przez to mogą wydawać się bardziej wycofane.

Pierwszą kwestią jest szukanie siły w introwersji, szukanie pozytywnych cech w introwersji. Ponieważ Jung, który wprowadził pojęcie introwersji, mówił iż introwersja stanowi ogromną siłę w dzisiejszym pędzącym świecie. Introwertyk jest bardziej skierowany ku sobie swojemu wnętrzu, swoim przeżyciom, więcej czasu poświęca na refleksje, większy kontakt z emocjami, jest mniej nastawiony na działanie bardziej na analizowanie. Typowy ekstrawertyk ma mniej przemyśleń, reaguje bardziej dynamicznie, podejmuje działanie.

Druga sprawa dotyczy tego, iż nie ma introwertyków i introwertyków, ponieważ mamy cechy zarówno introwertyczne, jak i ekstrawertyczne, natomiast niektóre cechy są u nas mniej lub bardziej widoczne na niektórych etapach naszego życia w określonych sytuacjach. To, że my jesteśmy introwertykami, nie znaczy, że nie mamy cech ekstrawertycznych, bo mamy tylko są one mniej rozwinięte. I zamiast narzekać powinniśmy się skupić na rozwinięciu tych cech w sytuacjach, w których nam ich brakuje.

Jeśli z kolei chodzi o układ neurologiczny i kwestie tego, że pewne bodźce nas przytłaczają, to istnieje coś takiego jak habituacja, czyli z czasem przyzwyczajamy się do danego bodźca i przestaje on być tak męczący, jak wcześniej. Układ neurologiczny z czasem przyzwyczaja się do określonych bodźców. Dlatego ja też nie jestem zwolennikiem tego podziału. Bo ludzie często używają tego do szufladkowania, a człowiek jest zbyt wielowymiarowy, składa się ze zbyt wielu czynników, żeby go zaszufladkować. Szufladkowanie jest dobre, bo pewne rzeczy upraszcza i nazywa. Za 5 lat możemy być inni, niż jest teraz. Bardziej chodzi o kwestie pobudzenia układu neurologicznego, że u innych jest wyższy a u innych niższy.

Please follow and like us:
error

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *